Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Sprawa higieny w średniowieczu
FREHA > Ogólne kategorie (bez podziału na epoki) > Ludzie i społeczeństwo
Stron: 1, 2
Willi
Przegladam tak sobie forum i jakoś nie znajduję tematu traktującego jak ludzie radzili sobie ze sprawami higieny w średnioweczu (głównie interesuje mnie średniowiecze późne). W związku z tym parę pytań:

Jak często myli się ludzie w miastach, na wsi, na dworach?
Jak w czasie podróży lub na wojnie?
Czym myto ręce przed jedzeniem?
Z czego robiono mydło, jeśli robiono?
Czym podcierano tylną część ciała po akcie wydalenia?
Jak kobiety radziły sobie z krwawieniem miesięcznym?
Jak radzono sobie z katarem?
W czym prano, zdaje się że były tzw. tarki ale co jeszcze?
Jak była rozwiazana miejska siec rynsztoków, by scieki nie gromadziły się w Jednym miejsu tylko spływały do wosy czy innej kolaki?
A może nie była rozwiazana?
Skąd miasta czerpały świeżą wodę?
Jak oczyszczano i dezynfekowano rany?

Proszę o konkretne wywpowiedzi i najchętniej jakies źródła, pozdrawiam.
Pozdrawiam
Bogumił
Pierwszy!
Odpowiem z pamięci:
CYTAT(Willi)
Z czego robiono mydło, jeśli robiono?
Z tłuszczów zwierzęcych (tak jak dzisiaj?).
CYTAT(Willi)
Jak radzono sobie z katarem?
Dmuchano w liście lub "na lewo i na prawo". Oczyszczano zatoki przy pomocy różnych naparów.
CYTAT(Willi)
Skąd miasta czerpały świeżą wodę?
Ze studni miejskich czyli z podziemi. Z racji jej zanieczyszczenia, wszyscy pili głównie słabe piwo.
enid
Piękny i wdzięczny temat yes.gif
Ale mam nadzieję, że nie chceciewprowadzać średniowiecza do higieny tongue.gif
Chociaż tak byłoby ultrasko historycznie bigsmile2.gif
za to fetorowato...
Powszechnie uważano (Zachód poza Wikingami i inną Skandynawią)
że kąpiele sprzyjają chorobom.
Ale tacy Słowianie to mydło mieli za Mieszka, lub wcześniej.
Włost
Tłuszcz sam w sobie niewiele zmyje. Stosowano go jako nośnik dla ługu otrzymywanego z popiołu poprzez gotowanie lub zalanie wrzątkiem. Sposób znanypowszechnie od głębokiej starożytności wielu kulturom. Obiło mi się też o uszy mydło z roślin zawierających saponinę ale szczegółów nie znam,

Co do studni to faktycznie one były głównymi źródłami wody, choć nie można wykluczyć jej czerpania z rzek czy innych źródeł (zależy z resztą o jakim okresie mówimy). W każdym razie pierwszy raz spotykam się z uzasadnianiem powszechnności piwa zanieczyszczenniem wody w studniach. Skąd taka wiadomość?
Z innej bajki. Wrocław w 1387 uruchomił sieć wodociągów. Nie wiem jednak na jakiej zasadzie działały.

Co do kąpieli zaznaczam tylko fakt, że kąpiel to nie to samo co mycie się. Kąpiel traktowano w średniowieczu jako próżną rozrywkę i przyjemność. Stąd kościół starał się podkreślać jej zgubny wpływ na ciało i duszę. Wstrzymywano sie więc od kąpieli w posty albo w ramach pokuty itd. Nie znaczy to jednak, że nie należało się myć. Nie mycie podchodziło już pod tęgą ascezę. Myć się należało choć możliwe że nie doceniano wagi tej czynności więc trudno będzie określić jak ciężko się myli. Śmierdzieć nikt nigdy nie lubił.

Co do prania, jak ktoś miał na podorędziu rzekę albo strumień to prano w nim wyrzymając ubrania i tłukąc je o kamienie albo kijankami. (czasem można jeszcze zobaczyć w telewicji kobiety piorące w ten sposób w bardziej zacofanych regionach świata). Gdzie nie było rzeki prano najprawdoodobniej w balich. Przyrząd do prania o którym słyszałeś Willi to tara a nie tarka, ale nie wiem od kiedy ją stosowano. Wie ktoś?

Dezynfekcję ran czyniono poprzez wypalanie tejże, stosowano również różnej maści maści
szczerba.gif ziołowe. Poza tym staropolski chleb z pajęczyną, która ma właściwości antyseptyczne.
Rugiewit
Hmm, tak, tylko, że tłuszcz to nie nośnik, a po "zmydleniu" -reakcji z ługiem z popiołu i utworzeniu soli - własciwe mydło. Samym ługiem nie polecam się myć. bum.gif
Acha, mydło miało konsystencję masła, dopiero w XVIII w pojawiło się znane obecnie w kostkach. Kiedyś w aptekach była dostępna soda, służąca właśnie do domowego wyrobu mydła. Jakoś mało kto myslał wtedy o jego masowej sprzedaży gotowego.
Głównie zużywało się mydło do prania.
Co do saponin. Tak, do tej pory wytwarza się mydło z miąszu niektórych owoców bogatych w saponiny. Popularna w uzyciu jest także Mydlnica lekarska (Saponaria officinalis L.) Są obecne w większości dzisiejszych leczniczych mydeł płynnych.

Co do piwa i wina zamiast wody, to nie jestem historykiem, więc nie mam pojęcia czy takie było uzasadnienie, ale z punktu widzenia mikrobiologii długi proces produkcji takich napojów - fermentacja, w naczyniach zamykających dostęp powietrza do napoju, oraz obecność drożdży w duzych ilościach skutecznie hamuje rozwój bakterii czy innych grzybów.
Czy komuś np zapleśniało wino w trakcje fermentacji?
Nie mówię o błędach w produkcji (otwarty balon, zakażenie bakteriami octowymi, mlekowymi, czasem przypadkowe zakażenie bakteriami beztlenowymi w trakcie przechowywania.

Co do ran, to tak odnośnie mydła, zanim odkryto, że można się nim myć, prano w nim i przemywano nim rany.
Co do ziołowych maści na rany (oczywiscie weszło sporo syntetyków na rynek, ale to inna bajka), to niewiele sie od wieków średnich zmieniło.
Właściwie poprawiono tylko biodostepność subst. czynnych, poprzez wprowadzenie nowych gotowych podłoży z dodatkiem subst. syntetycznych. Np Lekobaza, Hascobaza...
W ogóle co do średniowiecznych metod opatrywania i leczenia, to mieli już od baaaaaaardzo dawna całkiem dobrze rozwinietą medycynę.
Osobne preparaty na oparzenia, inne na odmrożenia, jeszcze inne na otarcia, inne na rany cięte itd itp... Temat rzeka.
Wspomnę tylko co do oczyszczania i dezynfekcji wrzący olej, ocet, rośliny bogate w garbniki (np kora dębu)....

Co do kataru, to niestety nie radzono sobie z nim za dobrze.
Nie potrafiono izolować z roślin substancji czynnych w dużym stężeniu, tylko skazani byli na uzytkowanie całych części roślin (vide kora wierzby zamiast aspirynki - to tylko przykład) Głównie brakowało im preparatów skutecznie zwężających naczynia śluzówki nosa. Inhalacje z roślin bogatych w olejki eteryczne mogły częściowo spełniać tę rolę, ale nie wiem dokładnie jakich roślin używano do tego celu najchętniej. Leczono go ziołami - korzeń szczawiu, wywar ze zmielonych orzechów laskowych (z miodkiem i mlekiem - próbowałem, nie pomógł bigsmile2.gif ), smarowanie nosa w środku sokiem z cebuli - nie polecam bum.gif , picie syropu z cebuli, Macierzanka (nawiasem mówiąc w kwestii higieny, zalecano jeszcze w starozytnosci jej żucie w celu odświerzenia oddechu)
Hmm, to też temat rzeka....

No dobra. Pozostałe pytania są tendencyjne, bo nie dotyczą mojej działki, więc na nie nie odpowiem. dunno.gif smile.gif

Pozdrawiam.
Jarosław.
Włost
CYTAT
Hmm, tak, tylko, że tłuszcz to nie nośnik, a po "zmydleniu" -reakcji z ługiem z popiołu i utworzeniu soli - własciwe mydło. Samym ługiem nie polecam się myć. Bum

Dzięki za wyjaśnienia, człowiek wciąż się uczy. Fakt faktem, spałem na chemii.
kewi
stworzylem temat :

FREHA Strona Główna -> Ogólne kategorie (bez podziału na epoki) -> Obyczaje i polityka -> leczenie w sredniowieczu

temat ten niech bedzie rozwiniecie fatku leczenia z tego tematu, co by sie nie mieszaly ( higiena a leczenie ran to nie znowu taki ebliskie tematy, choc pewnie troche tak)
Maciej Reihl
W temacie kloacznym - zapamiętane z wykładu prof. Śliwińskiego na UG :

W pozostałościach po jakimś słupie rycerskim odkryto znajdujące się w pomieszczeniu mieszkalnym beczki wypełnione warstwowo: warstwa odchodów - warstwa sprasowanego mchu.

To by była jedna z wersji odpowiedzi na temat podcierania. Ale prawdopodobnie stosowana tylko w stałych siedliskach. W podróży i w obozie najpewniej funkcjonował nieśmiertelny zestaw krzaki + liść łopianu.

Udowadnia to jednak, że istniała potrzeba podcierania ass.gif

Pozdrawiam.
Agata Witkowska
Juz to gdzies pisałam - ci, których było na to stać , używali w tym celu bawełnianych lub lnianych płatków.
Takich szmatek używały tez kobiety w czasie tych trudniejszych dni.
Pozdrawiam
smile.gif
DrzewiaK
Co do ogolnej higieny, kazde wieksze miasto mialo laznie, w ktorej kazdy mogl sie wykapac. (To juz gdzies w XV wieku). W pewnym artykule, ktorego autora niestety nie pamietam napisane nawet bylo, ze poszczegolne cechy miejskie mialy w swoich statutach przykazane brac gruntowna kapiel w pwenych regularnych odstepach czasu. najbardziej liberalna ta zasada byla wobec cechu introligatorow. Tu kapiel obowiazywala jedynie raz na dwa tygodnie. (Wiadomo introligator dwa razy mniej poci sie niz taki kowal, to po co mia sie tyle myc...)
Zasadnicze pogorszenie ogolnego stanu higieny i zamkniecie wielu takich przybytkow nastapilo miedzy innymi tez po odkryciu Ameryki, kiedy to marynarze przywiezli kile. (Choc podobno sa dowody na jej istnienie jeszcze wczesniej)
Jesli zas chodzi o zeby, to podobno myto, a wlasciwie czyszczono je patyczkami zrobionymi ze specjalnego korzenia o antyseptycznych wlasciwosciach. Tu nie powoluje sie na zadne naukowe zrodlo. Po prostu dostalem taki patyczek bedac w Holandii na XV wiecznej imprezie, wlasnie z taka instrukcja. Rzeczywiscie ma lekko slodkawo-mietowy posmak i podobno w niektorych biednych krajach wschodu, niektorzy robia tak do dzis.
Ciekaw jestem natomiast co spelnialo role szamponu. Moze ktos wie?
Paweł Lipnicki
Włosy myto przy kąpieli,płukano odwarami z ziół, trefiono na mokro, np.
na białko z jajek, natłuszczano; bogaci nacierali włosy oliwą z wonnościami.
Jednak wszystkie te dane są OK. na koniec średniowiecza i renesans...
O wcześniejszych czasach zachowało się niewiele źródeł z epoki ( a nie
późniejszych fantazji...) smile.gif . Z wcześniaków niezwykle "higieniczni" (w domu)
byli Wikingowie ( wikińskie "żelazka" i deski do prasowania rzuciły mnie na kolana)
dla których łaźnia była codziennością. W średniowieczu europejskim na higienę
mocno nakładało sie przeświadczenie o tymczasowości życia i potrzebie
umartwiania ciała. Niektórzy zmarli właśnie przez nadmierne umartwianie...
Z tego powodu Miss Fitness , pachnąca i po solarium mogłaby mieć prze...(-)...
w średniowieczu...
madrath
Salve!

Słyszałem opinię, że higiena była na przyzwoitym poziomie tak długo jak długo działała po-rzymska infrastruktura (kanalizacja, wodociagi itp.) Jak to padło, a padło bo nikt tego naprawić nie umiał, to zaczął się syf.
Drugą rzeczą było to, że w momencie wzrostu miast nie następowała ewolucja metod dbania o higienę. I stąd zaczeły pojawiać się zarazy.

Ciekaw jestem jak to było na wschodzie, przecież ruska bania to nie jest wynalazek 20 wieku.

Pozdrawiam!
Sowa
pewna znana mi Wiedzma posiada przepisy na:
perfumy sredniowieczne
mydełko i szmpon
płyn do depilacji
i przyznam szczerze ze wszystko oprucz ostatniego
jest bardzo miłe w uzyciu i nikt jeszcze od uzywania, (wprawdzie tylko na probe)
po wczesniejszym samodzielnym sporzadzeniu, nie umarł smile.gif
Płyn do depilacji nie został sporzadzony i wykorzystany
jak na razie wszyscy sie boją tongue.gif

Sowa
Paweł de Beż
witam

Sprobuje odpowiedziec na pytanie szoste, choc znam sie na tym bardzo niewiele (ciekawe dlaczego :P )
Otoz z tego, co slyszalem kobieta w czasie okresu, nawet do xix (o ile nie jeszcze xx) wieku byla po prostu uwazana za chora i przez ten czas lezala sobie w lozku. Oczywiscie moge sie mylic.

Faktem jest, iz w sredniowieczu niewiasty w trakcie krwawienia nie byly dopuszczane do Komunii, gdyz uwazane byly za "nieczyste".

lep pozdrav
Michał /Gwyn/ Czerep
Nie przesadzajmy z tą kanalizacją.Po zamkach i bogatszych domach bywała i bieżąca woda, w miastach i kanalizacja, lepsza bądź gorsza. W piętnastym wyglądało to całkiem nieźle, chociaż na pewno nie wszędzie. Higiena osobista była traktowana bardzo poważnie przez cały ten etap dziejów, tfu tfu, co złe to przez renesans, brud i zabobony. Kościół warczał na łaźnie publiczne, bo były publiczne nie tylko jako łaźnie. Kąpiel uważano wa wielką przyjemność, stąd zapewne co gorliwsi dewoci się jej brakiem katowali. Ogólnie podpisuję się pod Włostem i Rugiewitem.
Na koniec dodam, że średniowieczne standardy higieny udało nam się prześcignąć kilkadziesiąt lat temu, choć są zapewne okolice, gdzie nadal jak w Wersalu-brud, smród i wszy. Pozdrawiam
Gwyn
Marcin Pyszno
Co do spraw higieny polecam "Życie w Średniowiecznym Krakowie"
Jest rozdział traktujący te sprawy - ponoć na początku XV w grodzie Kraka średnio
na co drugiej ulicy była łaźnia, bogatsza część mieszczaństwa opłacała biedocie wizyty
w łaźniach przynajmniej raz w tygodniu.
Banita
XIV wieczny Poznań na 7 tys mieszkańców maił 11 publicznych łaźni. Oczywiście myto sie nie tylko w łaźniach - jeszce na początku XX wieku najczęściej myto się uzywając miski i dzbana z wodą.
W Muzeum Archeologicznym w Gdańsku znajduje się fragment średnioweicznej kanalizacji - bodaj wydrążony dębowy pień, łączenie między takimi segmentami wykonano z ołowiu. Nie pamiętam gdzie go wyokopano. W Krakowie w XV w drewnianymi rurami doprowadzano wodę z rzeki Rudawy - raczej nie do domów (jeśli już to do nielicznych), ale do zbiorników (rząpi).
Domy - przepraszam - posiadłości możniejszych posiadały kanalizę, niekiedy całkiem skoplikowaną. Niedawno na kanale Discovery ekipa Time Team robiła wykopki na terenie angilelskiej posiadłości z końca XIV. Dom miał badzo zawansowany jak na tamte czasy system kanalizacyjny.
Zamiast papieru toaletowego w Malborku używano rozplecionej liny.
Generalnie higiena stała na wysokim poziomie, na pewno nie tak wysokim jak obecnie, gdzie mozna sobie prysznic wziąść 3 razy dziennie, ale to nie jest epoka smrodu i muszek przylepianych na pryszcze. Pod tym względem RENESANS rządzi (i to chyba nawet nie w Polsce).
Yhm
w muzeum? ja go widziałam całkiem niedawno na miejscu wykopalisk, czyli tam gdzie kiedyś stały Ławy Mięsne, koło kaplicy królewskiej w Gdańsku. A może tam wykopano następny kawałek tej samej rury? w każdym razie przez płot z siatki mogła dokładnie się przyjrzeć tej rurze. Wykonana jest ona z wydrążonego pnia drzewa, bodajże dębu i ma ona średnicę mniejszą niż metr, na oko 80 cm. Pomiędzy poszczególnymi pniami są łączniki nie wiem z czego wykonane ale przypominające kształetem coś takiego |-| . i to by było na tyle o tej rurze smile.gif
Banita
Widziałem go jeszcze w podstawówce, tak ok 1990-91 roku ubiegłego wieku cool.gif . Nie mam pojęcia gdzie go wykopano, ale tak po głowie mi chodzi VIII-IX w Sopot - ale daaaawno nie byłem w tym muzeum (tak ok roku smile.gif ) i nie pamiętam ani miejsca ani datowania znaleziska. Jednak podejrzewam że wszystkie wodociągi w Polsce wyglądły mniej wiecej tak samo - drewniana rura z pnia i łączenie ołowiane.
Łukasz Płaza
Z wodociągami i z wodą wogule był jednak w średniowieczu problem, studnie często wysychały albo ulegały zanieczyszczeniom, woda z rzek bywała nienajlepsza- w Siennie zachowało się prawo każące odpływy rynsztoków kierować do rzek poniżej miasta. Również w siennie każda contrada (dzielnica) miała obowiązek utrzymywać peną liczbę świń crazy.gif by czyniły pożądek na ulicach. Wiele miast posiadało niezabudowane rynsztoki- ze względu na to że kanalize miały tylko najbogatsze domy- reszta wylewała nieczystości przez okno na ulice (powiedzenie czuję że zbliża się miasto może nie być przypadkowe jak mówi prof. Śliwiński bigsmile2.gif ). Natomiast do higieny osobistej podchodzono bardzo poważnie- fakt że kosciuł czasem gżmiał na kompiele świadczy raczej o ich popularności, nie tylko jako sposobu na higienę ale i rozrywkę, za to asceci myli się i owszem ale rano i w lodowatej wodzie smile.gif , nie mycie się jako asceza to pomysł dworski. W Polsce znano również łaźnie fińską (wdg. prof. Śliwińskiego Leszek biały zginął bo w takiej łaźni wypacał syndrom dnia następnego i bez ubrania woje pomorscy uznali go za pachołka więc zabili zamiast porwać szczerba.gif )
Gloria z Krakowa
Jeśli chodzi o stosunek Kościoła do kąpieli, to słyszałam, że niestety instytucja ta w sporej mierze przyczyniła się do wytworzenia pokutującej przez wieki niepochlebnej opinii o higienie osobistej. I rzecz nie w ascetyzmie, lecz w ekscesach wiadomej natury, które miewały miejsce w średniowiecznych łaźniach. Księża nie mogli nazwać sprawy po imieniu (bo wywołałoby to raczej odwrotny skutek), więc zamiast nawoływać do czystości (w sensie duchowym) rozpowszechnili plotkę, że częste mycie skraca życie. No i ludzie przestali chodzić do łaźni, przez co stracili okazję do grzesznych kontaktów z płcią przeciwną bigsmile2.gif A plotka pokutowała, a jakże. Jeszcze w XIX wielu podzieleni na dwa obozy lekarze toczyli zaciekłe dysputy, czy mycie w ciepłej wodzie, powiedzmy raz w tygodniu, jest korzystne dla zdrowia, czy też wydelikaca i przywołuje zdrożne myśli. Mycie rąk przed wszelakimi (i w trakcie) zabiegami do też stosunkowo młody wynalazek - ponoć pewien medykus odkrył, że większość zgonów poporodowych ma miejsce wśród kobiet leżących w samym końcu sali bum.gif

A zmieniając nieco temat: próbował ktoś może w praktyce średniowiecznego mydła? Z tłuszczu i ługu? Spotkałam się już z opinią, że skóra po takim specyfiku poodpada mi płatami, ale w końcu nasi przodkowie jakoś sobie z tym radzili. Może jakiś przepis?
Łukasz Płaza
Z tym niezdrowym mciem to troche inaczej (nie wszystko co złe to przez kosciół smile.gif ) Wpadli na to lekaże renesansu a jakże po odkryciu porów skóry, uznano wtedy ze z wodą mogą do nas "wpłynąć" różne świństwa i że mycie się należy przynajmniej ograniczyć. Co się tyczy łaźni i kontaktów damsko męskich to owszem kościuł grzmiał tak samo jak na obnażanie kostek, rozpuszczanie włosów czy noszenie zielonych strojów (w XV w. w niderlandach kolor" zbuntowanej" młodzieży- średniowieczni metale crazy.gif bigsmile2.gif ), ale co do skuteczności takich zakazów to bym poważnie wątpił.
Vlasta
http://www.gallowglass.org/jadwiga/picture...athkeepers.html - link do kuso odzianych pań łaziebnych smile.gif I jak tu się mieli przyzwoicie zachowywać :-)
Pozdrawiam!
Vlasta
Armand
I ja dodam trzy grosze- ...ten brud, to ani pory (choć może i miało takie odkrycie pewien wpływ później na stan rzeczy...), ani ciemny kościół. Ideał ascezy pojmowany ekstremalnie szczerba.gif, z niemyciem się włącznie, to w kościele czasy Szymona Słupnika, i innych pustelników- psychopatów.W każdym razie nie codzienna praktyka. Skojarzenie czynności higienicznych z rozpustą, to wynalazek pogodnych jak urna w świetle ksieżyca, zasznurowanych pod brodę protestanckich purytanów. Oni to m.in. oskarżyli kościół o zbytek, i rozwiązłość- ...popularne był wtedy stereotyp, dziś szokujący bigsmile2.gif "ten rozpustny katolik". Kontrreformacja, aby reformatorów pognębić i prześcignać uważnie studiowała te zarzuty. I starała się (przynajmniej częściowo) ich uniknąć, przez forsowanie surowszych standardów moralnych. Bo średniowiecze, zwłaszcza późne wbrew pozorom i oświeceniowym idiotyzmom było baaardzo swobodne obyczajowo-np u Huizingi opis wjazdu jakiegoś księcia do miasta (dostojnika ani nazwy miasta niestety nie pamiętam), którego ufetowano widokiem półnagich miejskich piękności przebranych za syreny. Wszystko niestety zmieniło sie po XVIw...Vlasta, groarrr cóż za smakowity link...Trochę więcej kolorów, i nic tylko ułożyć kalendarz "medieval pin- up girls" bigsmile2.gif
Vlasta
CYTAT(Erlend)
.Vlasta, groarrr cóż za smakowite linki.....Troche wiecej kolorów, i nic tylko ułożyć kalendarz "medieval pin- up girls" bigsmile2.gif

Zgodnie z życzeniem, obrazek w kolorze :-)
Pozdrawiam!
Erykowa
Fionn
Tam dalej są linki do grup rekonstruujących damy łazienne... niestety działa tylko jeden face4.gif

Ale uświadomiliście mi kogo jeszcze potrzebuje do swojej świty icon_wink.gif
Vlasta
A tu jeszcze trochę takich łaziebnych linków: http://www.geocities.com/karen_larsdatter/baths.htm
Pozdrawiam!
Vlasta
Rugiewit
Może to was zainteresuje, przypadkowo czytając pismo branżowe "Farmacja Polska" natrafiłem na ciekawy artykuł.
"przepisy medyczno-kosmetyczne w XVI-wiecznym traktacie Arnalda de Villanova "De Ornatu Mulierum", co można tłumczyć na "O pielęgnacji kobiet".
Samo dzieło jest starsze, a z wieku XVI pochodzi tylko wydanie zebrane jego dzieł.
Zresztą przeczytacie sobie.
Załączam skany tego artykułu. (od razu przeproszę za ich jakość i rozmiary, ale nie zależało to ode mnie. dunno.gif )

I jeszcze parę słów od farmaceuty. szczerba.gif
Przepisy te naprawdę są skuteczne.
Szczególnie skuteczny jest przepis 2 (o oczyszczaniu skóry twarzy) i 3 aby włosy rosły gęste i mocne)
Mogę was zapewnić iż efekty tych przepisów przekraczają dalece jakością działania wszystko co oferuje nam nowoczesna medycyna.
Ale wierzcie mi na słowo, nie probujcie, ponieważ są to typowe przykłady medycyny średniowiecza, która równocześnie z efektem terapeutycznym szybko i skutecznie wykańczała pacjenta. bum.gif Może kiedyś zamieszczę zdjęcie z książki Medycyna Sądowa - jak pięknie wyglądają włosy po arsenie. bigsmile2.gif
Zresztą ta biel ołowiana też mi nie podchodzi szczególnie. bum.gif


Tak więc moje panie, to jak będzie z waszym ultrastwem w dziedzinie higieny i kosmetyki? Chcesz być piękna, cierp. smile.gif
Rugiewit
O, i pozostałe 2 strony
Draco Ex Luto
I znowu moje 3 brakteaty:
Kwestia piwa-woda zbyt długo przechowywana w beczkach się psuje z powodu drobnoustrojów.W średniowieczu starano się pić tylko wodę" żywą"tj.bierzącą/płynącą.Studnie były zaliczane do wody żywej,ale podziemne cysterny już nie.
Reguła Zakonu Krzyżackiego mówiła,że po 2 litrach piwa dziennie krzyżak może kierować pojazdami wiosłowymi,żaglowymi,oraz samobieżnymi transporterami opancerzonymi z napędem na cztery kopyta,oraz jest zdatny do pełnienia innych funkcji z razji urzędu.
Wodociągi drewniane w średniowieczu były znane-np. w Malborku

Dystrybucja wody w dużych miastach kulała.Im większe miasto tym było trudniej.Nie wspomnę o ściekach( podcień służył m.in. do tego aby nie dostać zawartością nocnika za kołnierz.

Reguła Zakonu Krzyżackiego przewidywała obowiązkowe zabiegi:
-łaźnię-raz w tygodniu
-wielkie pranie-raz w miesiącu
-strzyżenie i walkę z wszami (innymi pasożytami)-raz w miesiącu

kwestia toalet:za papier toaletowy robiły:
duże liście roślin,a na statkach rozczesane końcówki starych lin(następnie wrzucane do wody morskiej w celu dezynfekcji i po wypłukaniu używane powtórnie)
toalety były zawsze maksymalnie oddalone od części mieszkalnej-tzw. wieże ustępowe(gdaniska-co wg. dr.Chęcia oznacza "miejsce w którym zbiera się woda")
Bogumił
Jak wskazuje "archeologia dołów kloacznych" za papier toaletowy robiło przede wszystkim siano (słoma?)
Dąbrówka
Gdzieś czytałam, że skutkiem ciągłego wzrostu liczby ludności było drożenie drewna, także na opał (lasy "oddalały" się od miast, a popyt był coraz większy) i w związku z tym w XIII wieku drobni rzemieślnicy musieli zrezygnować z cotygodniowych kąpieli, bo nie było ich stać na grzanie wody. Fakt, że był to dla nich cios, świadczy o przywiązaniu do higieny.
Mam jeszcze jedno pytanie - nie wiedziałam, gdzie umieścić, a nie chcę robić nowego tematu. W zamieszczonym traktacie z gazety wymienione jest boże drzewko. Skoro było znaną rośliną przydatną w pielęgnacji, może robiono z niego jakieś specyfiki na komary? W moim działkowym życiu codziennym sprawdza się bardzo dobrze, ale musi być świeże, a przeciez nie da się wziąć na obóz rycerski doniczki z krzaczkiem. Może robiono/da się zrobić jakąs aromatyczną nalewkę, przekonującą naszych bzyczących przyjaciół, że jesteśmy niejadalni? Macie jakieś dane/pomysły?
Tomasz Nawrot
Hej !
Z mojego długoletniego doświadczenia w życiu wojskowym wynika, ze najskuteczniejszym sposobem na komary jest spożycie alkoholu w dużych ilościach.
Nie tylko komar ale nawet i pies nie podejdzie.
Przypomina mi się z Trylogii Sienkiewicza jak to Jm.Pan Zagłoba przed wyruszeniem w podróż kazał sobie nasmarować koszulę podróżną łojem kozłowym "dla wstrętu gadzinie" (tzn. pchłom).

Tego drugiego sposobu nie próbowalem ale pierwszy jest w 100% skuteczny (i jaki przyjemny).

Pozdrawiam :grin:
Purvis
http://www.primitiveways.com/wilderness_%2...urban_tips.html

sposób niehistoryczny, ale skuteczny i bez "syndromu dnia następnego". icon_wink.gif chociaż, oczywiscie, nie tak przyjemny szczerba.gif
pozdrawiam
purvis
Dąbrówka
No to jeszcze jedno pytanie: jak można było (i można by nadal) przechowywać różne kosmetyki, pachnidła, maziste mydła itp? W jakiś naczyniach przypominających aptekarskie? Płyn - w karafkach? Maź -w metalowych.. no właśnie, w czym metalowym? Marie idące do grobu Pańsdkiego często niosą wonności w jakichś ceramicznych butelczynach z ceramicznym korkiem, ale nie wiem, czy to nie fantazja na temat realiów starożytnej Jerozolimy. Czy ideałem będzie zastosowanie szklanej butelki ze skazami i korkowym korkiem?
Tomasz Nawrot
Naprawdopodobniej używano ceramicznych naczyń. Wraki statków handlowych starożytnej Grecji zawierają amfory gliniane, w których prawdopodobnie przewożono wino i oliwę. W Ewangelii jest mowa o pachnidle przechowywanym w alabastrowym naczyniu. Szkło nie wydaje się odpowiednim pojemnikiem na leki i pachnidła. Pszczelarze zalecają przechowywanie miodu (długotrwałe) w ceramicznych naczyniach , ponieważ światło słoneczne działające poprzez naczynie szklane (np. słoik) miałoby jakoby pozbawiać miód jego naturalnych właściwości leczniczych. Skoro zatem używano naczyń ceramicznych do długotrwałego przechowywania żywności to wydaje się że do długotrwałego przechowywania leków lub trucizn należałoby użyć również naczynia ceramicznego. Naczynie szklane raczej do krótkotwałego przechowywania małych ilości, przeznaczonych do natychmiastowego użycia.
Pozdrawiam
Unik
CYTAT(enid)
Piękny i wdzięczny temat yes.gif
Ale mam nadzieję, że nie chceciewprowadzać średniowiecza do higieny tongue.gif
Chociaż tak byłoby ultrasko historycznie bigsmile2.gif
za to fetorowato...
Powszechnie uważano (Zachód poza Wikingami i inną Skandynawią)
że kąpiele sprzyjają chorobom.
Ale tacy Słowianie to mydło mieli za Mieszka, lub wcześniej.

Jan Kochanowski:
CYTAT
Łaziebnicy a k...y jednym kształtem żyją
- w tejże wannie i złego, i dobrego myją.


Z tego, co słyszałem, to pogląd, że mycie sprzyja chorobom, powstał w XVI w., a jego przyczyna była jak najbardziej racjonalna. Było nią rozpowszechnienie się chorób wenerycznych z początkiem XVI w. W łaźniach publicznych łatwo się było nimi zarazić, nawet, jeśli ktoś nie korzystał z nich w celach pozahigienicznych, a zwykłych ludzi nie było stać na prywatną łaźnię. Zygmunt Gloger w "Encyklopedii staropolskiej" pisze dużo o łaźni w Polsce pod tymże hasłem.
Jeśli chodzi o czas pojawienia się łaźni, to Witold Krassowski w "Dziejach budownictwa i architektury", Arkady, Warszawa 1989 pisze na s. 33 t. I:
CYTAT
takie też były pojawiające się w VI-VII w. budynki o nowej konstrukcji, tj. łaźnie
Nurglitch (Sextvs Didivs Longvs)
Nie pamiętam już czy u Runcimana czy u Huizingi czytałem, że renesans higieny nastąpił po Krucjatach. Klimat Outremer nie wybaczał Europejczykom ich zwyczajów higieny. Jedni tego nie załapali a inni przeżyli. Ci drudzy przywieźli pewne elementarne koncepcje higieny do domu.

Że z myciem się nie było jasno miło i cudownie można wywnioskować po powszechności w Polsce straszliwego Kołtuna, który uważany był raz to za chorobę, to znów za niemal istotę żywą. Jakoś obecnie kołtuny nas nie atakują, z wyjątkiem może nastoletnich chłopców w czarnych koszulkach ze stosami czaszek, którzy wydają się padać ofiarą tej klątwy smile.gif
Yhm
CYTAT
Że z myciem się nie było jasno miło i cudownie można wywnioskować po powszechności w Polsce straszliwego Kołtuna, który uważany był raz to za chorobę, to znów za niemal istotę żywą. Jakoś obecnie kołtuny nas nie atakują, z wyjątkiem może nastoletnich chłopców w czarnych koszulkach ze stosami czaszek, którzy wydają się padać ofiarą tej klątwy

ooo przepraszam - straszliwa plica polonica była domeną baroku. można się nią było zarazić od żydów w wódce. obcięta zbyt wcześnie mściła się straszliwie dlatego przyspieszano "wywicie" się kołtuna za pomocą naparów z ziół sklejających włosy. po mniej więcej dwóch latach kołtun był obcinany jako już nieszkodliwy. często był również (obcięty) składany w ofierze kościołowi.
Dąbrówka
Temat ten może i bardziej nadawałby się do savoir vivere'u ale na naszym przaśnym forum nie znalazłam takiego miejsca a i tu chyba nikogo nie urazi.
Od dawna nurtuje mnie problem smarkania, może i prozaiczny ale jakże realny. Śmiejcie się o szczęśliwi, którym wystarczy raz na dwa dni schować się w namiocie z velvetem dobywanym z plastikowego opakowania, ale wierzcie, że są ludzie obdarzeni przez naturę różnymi dolegliwościami i smarkający uramentnie w kontakcie ze świeżym powietrzem, dymem i sianem. Jako taka osoba mam już osobiście dość dobywania celulozowej chusteczki co piętnaście minut. Wiem, że nie należy smarkać w obrus a wypluwszy należy rozdeptać, ale może są wzmianki o jakiś mniej obleśnych a historycznych sposobach usuwania nadmiaru glutu?
Ponoć manipularz jako element szat liturgicznych wywodzi się właśnie z prozaicznej smarkałki, ale jeśli tak, to początków tego zwyczaju można się doszukiwać nawet i wśród eleganckich Rzymian. Co zaś robili piętnastowieczni w miarę dobrze wychowani ludzie? Bo jakoś nie wierzę, że co miesiąc zmieniali rękawy przy wszystkich ubraniach...
Lecheor
Savoir-vivre, vivere to po łacinie lub włosku.

Polecam metodę siepacza stojącego w centrum (Poliptyk Augustiański, kwatera z Naigrawaniem, MN w Krakowie po poł. XV w.).

Czyli nieodzowne przy wielu czynnościach dwa palce. Można (jak widać) celować.

Poza tym fizjologicznym i zdrowym odruchem jest zasysanie. Polecam.
Rabiega
Może wystarczy kawałek płótna używany jako chusteczka ?
Papierowych przed nawet 25 laty w naszym kraju nie uświadczyłaś.
A ludzie smarkali jakoś.
Nie celując smile.gif

Rabiega
Dąbrówka
CYTAT(Rabiega @ 16:15 08.01.2009) *
Może wystarczy kawałek płótna używany jako chusteczka ?


Myślałam i o tym, dostępnych w epoce środków smarkalniczych o wysokim prawdopodobieństwie bycia w użyciu jest trochę, ale nie znalazłam żadnego potwierdzenia.
Rabiega
Co do ikonografii - coś smarkalniczego mi się niejasno we łbie kołacze z obrazów Boscha, nie pamiętam jednak z którego. Pewnie KWK Lecheor* wie smile.gif

*Kopalnia Wiedzy Kazuistycznej

Kłaniam-
Rabiega
Krzysztof
w staroiżytności chusteczki to oraria - do ust i sudarium - do potu
zanik aż do czasów XV wieku: Włochy - w spisach majątkowych pojawiają się fazoletti (chusteczki do twarzy) i paneti da naso (chusteczki do nosa)

Pozdrawiam
Krzysztof
Szeherezada
Czytałam, że dopóki w Europie nie pojawiły się epidemie chorób zakaźnych, większość zamtuzów znajdowało się pod opieką Kościoła, który z jednej strony dbał o zachowanie resztek moralności "kobiet pracujących", a z drugiej strony czerpał ogromne zyski z ich pracy. Zbożny cel, na jaki w teorii miały być przeznaczone owe sumy miał niejako "rozgrzeszać" metodę, dzięki której je zdobyto. Kiedy zaczęła się epoka wielkich epidemii, z konieczności musiano ograniczyć działalność owych przybytków.
Co do mycia i krucjat - domyci Saraceni - nakaz wiary!- patrzyli z odrazą na zaniedbanych i śmierdzących Franków, którzy nie wiedzieli, co znaczy radość kosztownych olejków. O tej ostatniej dopiero w okresie wojen krzyżowych wspomina Hartmann von Aue w "Erecu", kiedy opisuje kąpiel Enite. Ta córka rycerza, już żona następcy tronu, gości w łaźni samej Ginewry w Kamelocie. Na początku sceny można co najwyżej podejrzewać urodę dziewczyny. Dopiero kąpiel sprawia, że jej uroda, nieco udoskonalona pięknym strojem, w pełni rozkwita.
Dąbrówka
Skoro te paneti di naso pojawiają się w spisach majątkowych to chyba nie były to odpadki lnu z szycia. I to dopiero w XVw. Włoszech...

Hm, a może ci ludzie po prostu nie smarkali? Skoro dokonywali takich niezrozumiałych rzeczy jak przeżycie przebicia jamy brzusznej czy trepanacji czaszki bez kuracji antybiotykowej to może takie pojęcia jak "notoryczne przeziębienie wywołane byle czym" lub "katar sienny" też nie istniały?

Lub inaczej, istniały, ale dziecko z taką jak moja sprawnością układu odpornościowego odchodziło do Walhalli zanim doszło wieku, w którym od człowieka wymaga się kulturalnego smarkania...
Lecheor
Dobrze, że Krzysztof wspomniał o tych panetti da naso - to chyba z rachunków Galeazza Sforzy, a chusteczek było sporo: 400 panetti da naso per nostro uso. Mimo to nie możemy mieć 100% pewności, że służyły one do smarkania - mogły np. stanowić ochronę przed miejskim odorem.

Wracając do smarkania: ile osób dzisiaj nosi chusteczki? A ile ich używa? Zawsze zostaje rękaw, ścierka, rękawiczka, wspomniane dwa palce, a przede wszystkim fizjologiczne zasysanie i ewentualne splunięcie. Proponuję pobratać się zimą z np. bezdomnymi - gwarantuję, że oni smarkają, a nie przejmują się takimi głupotami, jak chusteczki.

Gdyby chusteczka do nosa była powszechna w przed XV w., na pewno zostałby przedstawiona na którymś z XIV-wiecznych triumfów śmieci, gdzie ludzie nad otwartym grobem zasłaniają nos przed trupim wyziewem (por. Piza, Camposanto). Zapewne również przy przedstawieniach postaci płaczących i lamentujących. Ja nie widziałem, ale specjalnie nie patrzyłem.
Moglibyśmy się też spodziewać, że jak większość akcesoriów, nabierze znaczenia w dworskiej semiotyce, co mogłaby przekazać literatura, ale takich świadectw chyba nie ma. Podryw "na upuszczoną chusteczkę" to patent stosunkowo świeży (XVIII w.?), tak samo fetyszyzowanie się chusteczką (por. Hugo, Nędznicy).

Oczywiście nie są to wnioski kategoryczne.
A jak nie polecam Wikipedii, tak odsyłam do jej francuskiej wersji.

Na koniec: Szeherezado, uprzejmie proszę o mniej fantazjowania, a więcej krytycznego myślenia.

Pozdrawiam,
l.
yoann
CYTAT(Lecheor @ 19:20 17.01.2009) *
Wracając do smarkania: ile osób dzisiaj nosi chusteczki? A ile ich używa?


Ja noszę i używam. Niejednej.
Nie pożyczam!

CYTAT(Lecheor @ 19:20 17.01.2009) *
Zawsze zostaje rękaw, ścierka, rękawiczka, wspomniane dwa palce, a przede wszystkim fizjologiczne zasysanie i ewentualne splunięcie


Fuj! (ale praktyczne fuj)

CYTAT(Lecheor @ 19:20 17.01.2009) *
fizjologiczne zasysanie i ewentualne splunięcie


Nie w moim przypadku.
Już samo zasysanie kończy się nieprzyjemnymi konsekwencjami związanymi z uszami i zatokami...
Chyba musieli jakoś smarkać w coś.
A sposób "na palce" jest zupełnie dobry!

PS Ostatnio pewna urocza zakatarzona trzyipółlatka wołała do mnie, gdy kapało jej z nosa: Ciociu! Glut!
Lecheor
CYTAT(yoann @ 20:01 17.01.2009) *
Ja noszę i używam. Niejednej.
Nie pożyczam!
Nie wspominam o kawalerskiej metodzie, wykazującej wielofunkcyjność papieru sralnego icon_wink.gif
W każdym razie czasem smarknąć musi każdy człowiek na każdej półkuli. Jestem przekonany, że większość chusteczek nie nosi. Zresztą na YT można znaleźć stosowne tutoriale, np. ten "rowerowy" może całkiem dobrze oddawać metodę stosowaną w czasie jazdy konnej. Co do klasyki polskiej kinematografii - jest to technika nieprawidłowa, należy raczej zastosować uchwyt "od góry" (jak na krakowskim poliptyku), wtedy unikamy zasmarkania ręki (chociaż - jak widać - może być to zamierzone).

Proponuję jednak wrócić do świadectw historycznych.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2014 Invision Power Services, Inc.